Simsomaniak Center Forum Strona Główna

 Ogłoszenie 
Informacje o nowym dodatku „The Sims 3: Po Zmroku” znajdziecie TUTAJ

Poprzedni temat «» Następny temat
Cass - jak było naprawdę
Autor Wiadomość
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 15-01-11, 18:40   Cass - jak było naprawdę

Kilka słów wstępu. Cassandra Goth, jak zapewne większość z Was wie, to po prostu oryginalne imię Kasandry Ćwir, którą lubiłam już grając w pierwszą część Simsów, ale nie mogłam się pogodzić z tym, co z nią zrobiono w "dwójce". Tutaj ukazuję jej alternatywne losy, jednak parę pomysłów z dwójki wykorzystam. Z góry ostrzegam, że zastosuję oryginalne nazwy, czyli np. zamiast Miłowa będzie Pleasantview, możliwe też, że kilka nazwisk będzie zmienionych w ogóle. No i będę pisać tak, jakby to byli ludzie raczej, a nie Simowie. Akcja toczy się "gdzieś w USA", postaram się w miarę oddać tamte realia. A zatem...

Ponieważ wygląd postaci różni się od tego, do czego - być może - jesteście przyzwyczajeni, najpierw ich przedstawię:

Cassandra Goth - główna bohaterka. Skryta i raczej małomówna, inteligentna i ambitna, dość dojrzała na swój wiek, poważna, co nie znaczy, ze brak jej poczucia humoru. Chodzi do szkoły średniej. Zdrobnienia: Cass, Cassia, Cassie (za tym ostatnim raczej nie przepada).


Alexander Goth - młodszy brat Cassandry. Inteligentny dzieciak, nieco ciekawski. Gdy jednak trafi na ciekawą lekturę czy film, inne rzeczy tracą na znaczeniu. Zdrobnienia: Alec, Alex (zdecydowanie woli to pierwsze).


Frank Goth - najmłodszy brat Cassandry. Na razie wiele nie można o nim powiedzieć, może poza tym, że jest słodkim dzieckiem. Zdrobnienia: Frankie.


Bella Goth, z domu Bachelor (Kawaler) - matka Cassandry, Alexandra i Franka. Inteligentna, bardzo towarzyska kobieta. Po urodzeniu Franka wróciła do pracy.


Mortimer Goth - mąż Belli, ojciec Cassandry, Alexandra i Franka. Biznesmen, człowiek raczej konserwatywny.

Prolog
Cassandra Goth jako dziecko była dość skryta i nieśmiała, nie umiała też się bronić przed szkolnymi łobuzami. A ci nierzadko jej dokuczali, lubili bowiem „dokuczać kujonom”. Cassandra była, ich zdaniem właśnie jednym z „kujonów”, bo uczyła się wzorowo. Pewnego dnia po lekcjach, był to piątek, kilku chłopaków ze starszej klasy napadło dziewczynkę. Krzywo ostrzygli jej gęste czarne włosy i uszkodzili okulary. Wróciła do domu z płaczem.

Taką zapłakaną ujrzała ją matka.
-Co się stało z twoimi włosami, kochanie?
-Kilku chłopaków ze starszej klasy mnie napadło, obcięli mi włosy i zepsuli mi okulary - odpowiedziała dziewczynka, szlochając. - Mamo, ja już tam nie wrócę, jak ja teraz wyglądam?
Bella przeczesała włosy córki.
-Nie martw się kochanie. Tata niedługo wróci, pojedziemy do fryzjera, on coś z tym zrobi. A okulary... pamiętasz, jak niedawno prosiłaś, żeby kupić ci nowe? Teraz będzie okazja.
-A co ze szkołą? Ja tam już nie wrócę, ci chłopacy ciągle mnie dręczą!
-Szkoła... Cóż, porozmawiamy z tatą, może cię przepiszemy - przytuliła Cassandrę.

Rodzice dotrzymali słowa. Jeszcze tego samego dnia fryzjer gustownie ostrzygł włosy dziewczynki, a u optyka wybrali ładne, nowe oprawki.

A co do szkoły... Cóż, Cassandra musiała pomęczyć się jeszcze tydzień w starej szkole, ale Bella poprosiła syna sąsiadów, Daniela, żeby miał oko na jej córkę i nie dał jej skrzywdzić. Potem przeniosła się do lepszej, prywatnej szkoły, do której zapisał ją ojciec. Tam już nie zdarzały się takie godne pożałowania incydenty. Co więcej, aby dziewczynka nauczyła się bronić, Mortimer zapisał ją na karate.

***


Kilka miesięcy później na świat przyszedł Alexander, drugie dziecko państwa Goth i ich pierwszy syn. Cassandra była nim zachwycona, wcale nie trzeba było jej namawiać, żeby go czasem przypilnowała. Mały rozwijał się znakomicie. Bella chciała wrócić do pracy, gdy chłopiec skończy roczek, ale znów zaszła w ciążę.

Po urodzeniu drugiego syna, Franka, z Bellą zaczęło się dziać coś niepokojącego. Nie chciała zajmować się dzieckiem, wynajęła opiekunkę. Bardzo szybko wróciła do pracy i całymi dniami nie było jej w domu. Cassandra nie rozumiała matki. Mortimer coraz lepiej zarabiał, nie było potrzeby, aby jeszcze Bella pracowała. Praktycznie rzecz biorąc, Cass zastępowała Frankowi matkę.

A co do samej Cassandry... dziewczyna zaczęła się interesować stylem Goth (nomen omen). Namówiła ojca, by kupił jej soczewki kontaktowe (uważała, że okulary nie pasują jej do wizerunku), pomalowała swój pokój na czarno... Mortimer trochę się tym martwił, bał się, że jego pierworodna opuści się w nauce, albo co gorsza, wpadnie w złe towarzystwo... Ale nauczyciele się nie skarżyli. Chociaż od czasów tamtego incydentu Cass wyraźnie się zmieniła. Nadal była skryta, ale nie dała już sobą pomiatać. Dzięki lekcjom karate, które pobierała od kilku lat, stała się bardziej pewna siebie. Nie używała przemocy bez potrzeby, ale zawsze stawała w obronie słabszych. Nauczył ją tego pan Ishihara, który prowadził zajęcia.
Dziewczyna dostała się do niezłej szkoły średniej – publicznej, ale szczycącej się tym, że większość jej absolwentów dostaje się na studia bez większego trudu. Uczyła się świetnie, ale w pierwszej klasie z nikim się nie zaprzyjaźniła. Nie ubolewała nad tym, jednak irytowali ją koledzy i koleżanki - uważała, że są strasznie niedojrzali.
Pewnego dnia Bella długo nie wracała z pracy. Cass położyła Franka spać, dokończyła referat z historii i poszła do salonu. Alec oglądał coś w telewizji, a ojciec czytał książkę.

-Tato, nie wiesz może, gdzie jest mama? - spytała go cicho, żeby jej brat nie usłyszał.
-A co, jeszcze nie wróciła? - zaniepokoił się Mortimer.
-No nie... Nigdzie w domu jej nie ma.
-Cóż... Alec, idź już spać, dobrze? - ojciec zwrócił się do siedzącego obok chłopca.
-Ale ten film się jeszcze nie skończył...
-Wypożyczymy go. Idź się wykąpać, przebierz się w piżamę i do łóżka. Cassandro, przypilnuj go - zakomenderował pan Goth. - Ja muszę coś załatwić.
Gdy chłopiec z ociąganiem udał się na górę po ręcznik, Mortimer rzekł do córki:
-Przypilnuj domu, a ja poszukam mamy u sąsiadów.
-Dobrze, tato.
Kilka minut po wyjściu ojca po schodach zszedł Alec z niewyraźną miną.
-Gdzie mama? - spytał siostrę.
-Nie wiem, jeszcze nie wróciła.
-A tata?
-Poszedł coś załatwić. Idź się wykąpać.
Cassandra postanowiła poczekać na rodziców w jadalni. Stamtąd był dobry widok na drzwi wejściowe i te od łazienki.

Po półgodzinnym pluskaniu się w wannie i wyśpiewywaniu piosenek Billy'ego Joela z łazienki wyszedł Alec, owinięty w ręcznik kąpielowy.
-No, wykąpałeś się? To wysusz głowę, ubierz się w piżamę i idź spać – poleciła dziewczyna.
-A ty?
-A ja... też niedługo pójdę spać.
-A po co tu siedzisz?
-Oj, tak sobie - Cass nie miała ochoty rozmawiać, martwiła się, gdzie jest matka. - Idźże spać.
-Okeej... - mały ustąpił. - Dobranoc.
-Dobranoc.
Ojciec wrócił po dwóch godzinach, wyraźnie zmartwiony.
-Mamy nie ma u żadnego z sąsiadów - oświadczył. - Byłem nawet na policji, ale tam mi powiedzieli, że muszą upłynąć co najmniej trzy doby od zaginięcia.
Dziewczyna westchnęła.
-Chodźmy lepiej spać, tato - powiedziała. - Może jutro mama wróci.
-Nie, ja tu jeszcze posiedzę. Mam jutro wolne. Ty idź spać. Jutro masz jeszcze szkołę.

***


Następnego dnia, zaraz po powrocie ze szkoły Cassandra usłyszała dzwonek telefonu. Poszła odebrać.
-Jest tata? - usłyszała znajomy głos.
-MAMO?! - zawołała zaskoczona dziewczyna. - Martwiliśmy się o ciebie, gdzie jesteś?!

-Musiałam... wyjechać z Pleasantview.
-Mogłaś zadzwonić! A dlaczego musiałaś wyjechać?
-Mniejsza o to. Ojca jeszcze nie ma?
-Nie, poszedł cię szukać! Zaraz do niego zadzwonię...
-Nie trzeba... Kto zajmuje się Frankiem?
-Pani Lawson... A kiedy wrócisz, mamo? Mamo? Halo...
W słuchawce zabrzmiał przerywany sygnał...

CDN.

_____
To FS publikuję na kilku różnych forach - by nie było, że to jakiś plagiat. Jednak, w razie wątpliwości, proszę pytać. Proszę również o szczere opinie, a jeśli krytyka - to konstruktywna. I bez SPAMu, proszę.
_________________
Ostatnio zmieniony przez KathySelden 08-02-11, 17:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nicky 
The Best of the Best
Łowca Dusz



Pomogła: 54 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 1233
Skąd: z odległej galaktyki
Wysłany: 18-01-11, 09:05   

Genialne! Jeju, jak ja stęskniłam się za ft ;d dobrze, że komuś się jeszcze chciało. Czekam na dalsze części (;
_________________
Chcesz wrzucić gdzieś swoje opowiadanie? Wejdz na http://podziemieopowiadan.pl/forum/index.php
awangarda
 
 
 
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 19-01-11, 11:23   Odcinek 1

Okej, zamieszczam pierwszy odcinek. Podziękujcie Nicky - już myślałam, że nikt tego nie skomentuje :P Z podziękowaniami także i ode mnie...

Odcinek 1
Detektyw

Mortimer wrócił wieczorem. Bardzo się zdenerwował, gdy usłyszał o telefonie żony.
- Brzmi, jakby miała spore kłopoty - powiedział. - Mówiła, gdzie jest?
- Tylko tyle, że musiała opuścić Pleasantview.
- Niedobrze... Musimy pójść na policję... - oświadczył Mortimer. - Problem a tym, że muszą upłynąć jeszcze dwie doby... Szlag by to!
Cassandra nie bardzo wiedziała, co powiedzieć. Chciała pocieszyć ojca, ale trudno było jej znaleźć odpowiednie słowa.

- A gdzie Alec i Frank? - spytał tymczasem Mortimer.
- Na górze - odrzekła dziewczyna. - Alec chyba coś czyta, a Frank bawi się klockami.
- Późno już. Trzeba ich położyć spać - zadecydował mężczyzna.
- Dobra, zajmę się tym.
Poszła na górę. Tak jak oczekiwała, Alec siedział na swoim łóżku i czytał książkę, a Frank się bawił, choć nie klockami, ale różowym króliczkiem. Dziewczyna uśmiechnęła się. Ta zabawka należała jeszcze do niej, ale ona wolała bawić się misiem. Gdy przeszła na Alexandra, też nie cieszyła się zbytnim zainteresowaniem, bo ten z kolei wolał klocki. Dopiero Frank docenił zalety króliczka - po trzech miesiącach zabawy był już mocno poobijany. Teraz jednak czas położyć obu spać. Cassandra wzięła braciszka na ręce.
- No, malutki, wystarczy tej zabawy - powiedziała czule. - Idziemy się kąpać. - Delikatnie, ale stanowczo odebrała małemu jego ulubioną zabawkę i odłożyła do szafy. Ten nie protestował – choć miał nieco ponad roczek, wiedział, co to oznacza. Uwielbiał pluskać się w wannie, więc po niespełna kwadransie kąpieli jego siostra była cała mokra.

- No pięknie – mruknęła. - Frank, ty mały łobuziaku, nie wierć się tak! Muszę ci umyć główkę.
Odetchnęła, gdy w końcu położyła małego do łóżeczka. Widać był już zmęczony, bo szybko zasnął.
Teraz i ja powinnam się umyć, pomyślała. Ale najpierw postanowiła przypilnować Aleca.
- O, jesteś mokra - zauważył chłopiec, gdy do niego podeszła. - A gdzie mama?
- Musiała wyjechać. Kąpałeś się już? - Cassandra szybko zmieniła temat.
- Jeszcze nie, czytałem właśnie „Hobbita”, mówię ci, fantastyczna książka...
- Wiem, też ją czytałam – przerwała bratu. - Ale jest już późno, Alec, idź się wykąpać i kładź się spać. Jutro musisz iść do szkoły.
- Ty też. Ej, Cass, a kiedy mama wróci?

- Nie wiem dokładnie.
- A niedokładnie?
Dziewczyna się zniecierpliwiła.
- Alec! Idźże się wreszcie kąpać i pospiesz się z tym!
- Dobra, lecę...
Było wpół do jedenastej, kiedy Cassandra mogła się wreszcie sama wykąpać. Gdy siedziała w wannie, ogarnęła ją złość i rozżalenie. Była zła na matkę o to, że nie raczyła wyjaśnić, gdzie jest i kiedy wróci. W co ona się w ogóle wpakowała? Gdzie musiała wyjechać i po co? Pierwszy raz, od tak dawna, chciało jej się ryczeć.
Miała się już kłaść, gdy przyszło jej coś do głowy. Komórka! Przecież mama ma telefon komórkowy, co jej szkodzi zadzwonić? Zeszła na dół, do telefonu, i wystukała numer matki. Nikt nie odbierał, w końcu odezwała się poczta głosowa. Zadzwoniła jeszcze raz. Znów nic. Trzeci raz... Chwileczkę... Zaczęła nasłuchiwać. Przytłumiony dźwięk dochodził jakby z dołu... Otworzyła jedną z szafek kuchennych. Stylowa Motorola Belli leżała między garnkami i dzwoniła w najlepsze...

***


Następnego dnia, gdy Cassandra wróciła ze szkoły, zastała ojca siedzącego w jadalni. Wyraźnie na kogoś czekał.
- O, cześć, tato. Już nie w pracy? - spytała go.

-Skończyłem wcześniej - wyjaśnił Mortimer.
- A na kogo czekasz?...
- Postanowiłem zatrudnić prywatnego detektywa - oświadczył. - Nie mam zamiaru czekać jeszcze dwóch dni. Zaraz powinien tu być. Pani Lawson wzięła Franka na parę godzin do siebie, a Alec nocuje u kolegi. Nie chciałem, żeby chłopcy się denerwowali...
- Fakt... A wiesz, że mama zostawiła komórkę w domu?
- Żartujesz?
- Nie, znalazłam ją wczoraj wieczorem w kuchni...
Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
- To pewnie on - powiedział ojciec.
Cassandra poszła otworzyć. Za drzwiami stał nieco dziwnie ubrany mężczyzna w średnim wieku, od razu się przedstawił:
- Jestem Matthew Russel, detektyw. Ja do pana Gotha.
- Proszę wejść...
- Witam, panie Russel! - Mortimer wstał. - Napije się pan herbaty? A może jest pan głodny?
- Nie, dziękuję - odparł detektyw. - Przejdźmy lepiej od razu do rzeczy.
- Mam... iść do pokoju? - spytała tymczasem Cassandra, choć tak naprawdę wolałaby zostać.
- Nie, zostań - odpowiedział ojciec. - Powinnaś być przy tej rozmowie. Może wiesz o mamie coś, co ja przeoczyłem. Panie Russel, to moja córka Cassandra.
- Miło mi - detektyw ukłonił się. - Może usiądziemy?
- Tak, zapraszam.
Wszyscy troje usiedli przy stole w jadalni, a pan Russel wyjął notatnik.

- A zatem - podjął detektyw - pani Goth zaginęła. Proszę mi opowiedzieć, jak to było.
- Otóż... - zaczął Mortimer, spoglądając na córkę.
- Może ja opowiem... - zaproponowała dziewczyna.
- Racja, ty pierwsza zauważyłaś.
- No więc... w środę wieczorem, było już koło dwudziestej, mamy nadal nie było w domu. Trochę mnie to zaniepokoiło, na wszelki wypadek przeszukałam cały dom. Kiedy upewniłam się, że mamy nigdzie nie ma, poszłam do salonu, gdzie siedzieli ojciec i mój brat Alec. Spytałam się taty, czy wie może, gdzie jest mama...
- Przepraszam - przerwał jej pan Russel - czy to nie zaniepokoiło pani brata?
- Nie, oglądał coś w telewizji, a ja starałam się mówić w miarę cicho.
- Rozumiem, proszę kontynuować.
- Tak... Tata wysłał mojego brata do kąpieli i poprosił mnie, żebym przypilnowała chłopców - mam jeszcze drugiego brata, Franka, ale on już spał - a sam poszedł poszukać mamy u sąsiadów.
- Szukałem u wszystkich - kontynuował Mortimer - a nawet poszedłem na policję, ale tam mi powiedziano, że nie minęła nawet doba, a muszą upłynąć trzy... Wróciłem do domu i wysłałem córkę do spania, a sam siedziałem chyba do trzeciej nad ranem, licząc, że żona wróci, ale na próżno. W czwartek od samego rana kontynuowałem szukanie, zostawiając Franka pod opieką sąsiadki. Całe szczęście miałem wolne... obiad zjadłem na mieście, a kiedy pod wieczór wróciłem, córka oznajmiła mi, że żona dzwoniła do domu.
- To jest jakiś ślad... - rzekł detektyw. - Proszę mi streścić przebieg tej rozmowy - zwrócił się do Cass.
- Nie ma co streszczać, szczególnie długa nie była – dziewczyna uśmiechnęła się krzywo i opowiedziała wszystko ze szczegółami.

- Czy sprawdziła pani, jaki to był numer?
Cassandra klepnęła się w czoło.
- Nie przyszło mi to do głowy... - przyznała.
- Nie szkodzi, nie szkodzi - uspokoił ją pan Russel. - A potrafi pani powiedzieć, o której godzinie był wykonany ten telefon?
- Tak, jak tylko wróciłam ze szkoły, to jest około godziny piętnastej.
- Czy państwa telefon ma funkcję zapamiętywania połączeń?
- Nie, niestety nie.
- Rozumiem... czy w tym czasie były wykonywane jakieś inne połączenia? Pani gdzieś dzwoniła z tego numeru, może ktoś dzwonił?
- Hm... nie, sama nie wiem czemu, ale nie zadzwoniłam do taty na komórkę, choć miał ją przy sobie. Dopiero wieczorem zadzwoniłam do mamy, ale okazało się, że zostawiła komórkę w domu.
- Właśnie miałem zapytać, czy pani Goth posiada komórkę - mruknął detektyw. - Cóż, myślę, że będziemy musieli sprawdzić billingi.
- Czy to konieczne? - Mortimer skrzywił się nieznacznie.
- To może nas naprowadzić na ślad pańskiej żony.
- W takim razie... nie traćmy czasu.

CDN.
_________________
 
 
Grumbler 
Gwiazda
never mind.



Ulubiony Dodatek TS2: Osiedlowe życie
Ulubiony dodatek TS1: Gwiazda
Pomogła: 27 razy
Wiek: 63
Dołączyła: 31 Mar 2007
Posty: 1140
Skąd: wtf
Wysłany: 08-02-11, 11:40   

Hmm... Na razie jest trochę nudne, ale akcja zacznie się dopiero rozkręcać ; ) Czekam na kolejne odcinki .
_________________
 
 
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 08-02-11, 17:21   Odcinek 2

Pozwolę sobie przedstawić kolejną postać, tym razem tylko jedną:


Nancy Lawson - koleżanka Cassandry, uczennica ostatniej klasy szkoły średniej, wybiera się na studia. Dobrze dogaduje się z Cass, mają w sumie podobny styl. Jest córką Claire Lawson, która opiekuje się Frankiem. Zdrobnienia: Nan.

Odcinek 2.
Oczekiwanie

-No więc ojciec postanowił zatrudnić detektywa - powiedziała Cassandra. Ona i Nancy siedziały w salonie pani Lawson i rozmawiały; Frank siedział na rozłożonym kocu i bawił się klockami. - Powiedział, że nie będzie czekał jeszcze dwóch dni, i wcale mu się nie dziwię.

-Ja też - stwierdziła Nancy. - I kiedy ma się z nim spotkać?
-Już się spotkali - odparła Cass. - Odwiedził nas w domu, dziś po południu.
-No to nie tracicie czasu. Jak wygląda? Przypomina któregoś ze słynnych detektywów? Sherlocka Holmesa, Herculesa Poirot?
-Z wyglądu to żadnego, włączając w to Colombo. Jest w sumie przystojny, choć moim zdaniem nieco dziwnie się ubiera. A z charakteru... trudno powiedzieć po jednej rozmowie.
-Rozumiem. A jest przynajmniej dobrym detektywem?
-Zobaczymy, chociaż sądzę, że jest niezły. Opowiedzieliśmy mu, co się stało, trochę nas przepytał. W sumie rozbawiło mnie pytanie, czy mama miała jakichś wrogów. No, może nie wszyscy tutaj jakoś ją uwielbiają, ale z tego co wiem, jest raczej lubiana... No, nie wiem. Ostatnio jakoś dziwnie się zachowywała - dziewczyna westchnęła. - W sumie, nie chce mi się o tym gadać.
-Okej, możemy pogadać o czymś innym - powiedziała Nancy. - Słyszałam, że do naszej szkoły ma dojść ten rudzielec, no wiesz... jak on tam miał na imię...
-Daniel Pleasant?
-Właśnie on. Ponoć źle się czuje w swojej szkole, odkąd dołączył do nich Jesse Clayton. Jest w jego klasie.

-O, rety, no to ma chłopak pecha - stwierdziła Cassandra. - Jesse to straszny cham, a na dodatek tchórz. Pamiętasz, jak go osaczyłyśmy na korytarzu? Biedak nie wiedział, w którą stronę uciekać.
-Taa, ale nad słabszymi to się znęcał - prychnęła Nancy. - Dobrze, że go wyrzucili.
-Mnie to zastanawia, jakim cudem go przyjęli - zaśmiała się Cass. - Szkoda, że cię w przyszłym roku nie będzie, jesteś jedną z nielicznych osób, z którymi można się dogadać. Niedawno podeszła do mnie Lindsay, oferowała mi sto dolarów, jeśli napiszę za nią referat, wyobrażasz to sobie?
-Lindsay? To ta, co podjeżdża pod szkołę limuzyną i każdego dnia ma inne ciuchy?
-Właśnie ta. Naprawdę, pod względem mentalności to ona jest "blondi&", chociaż ma brązowe włosy... Oczywiście jej odmówiłam, powiedziałam jej, że mogę jej pomóc w pisaniu, ale za nią tego nie zrobię, a ona się obraziła. Niektórym wydaje się, że wszystko można kupić.
-Ano, niestety.

***


Zadziwiające, jak szybko Cassandra przyzwyczaiła się do nieobecności matki. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Chodziła co dzień do szkoły, trzy razy w tygodniu na zajęcia karate, no i starała się zastąpić matkę swoim braciom. W istocie dręczyła ją niepewność, ale starała się o tym nie myśleć, wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że nic w ten sposób nie zdziała.
Minęły dwa tygodnie od zniknięcia Belli, zbliżały się wakacje. Cass właśnie pomagała Alecowi napisać wypracowanie z angielskiego.
-No, myślę, że wystarczy już tego lania wody - powiedziała. - Wiesz, jak to zakończyć?
-Pewnie - odrzekł chłopiec. - "I dlatego uważam, że >>Charlie i fabryka czekolady<< to najlepsza książka Roalda Dahla."
-Świetnie! Jestem pewna, że dostaniesz najwyższą ocenę.
Alec dopisał zakończenie i włożył zeszyt do plecaka.
-Pomóc ci jeszcze w czymś? - spytała go siostra.
-To już wszystko, ale... - zawahał się. - Powiesz mi wreszcie, gdzie jest mama?
Cassandra westchnęła. Obawiała się, że jej bystry brat będzie drążył sprawę.
-Już od dwóch tygodni jej nie ma - mówił tymczasem on. - Mogę się wreszcie dowiedzieć, o co chodzi?

-No dobrze - odparła. - Dwa tygodnie temu mama długo nie wracała z pracy, więc zaczęłam się martwić... - i tu opowiedziała krótko bratu o bezskutecznym szukaniu u sąsiadów, dziwnym telefonie i wynajęciu detektywa.
-Myślisz, że mama zadarła z gangsterami i teraz się ukrywa? - wysunął teorię Alec, zafascynowany, ale ona spojrzała na niego jak na wariata.
-Chyba za dużo się naoglądałeś filmów sensacyjnych - rzekła. - Mafia w takiej mieścinie jak nasza? No, nie wiem, ale nie sądzę, żeby mamie coś groziło... mam nadzieję.
-To dlaczego wyjechała? I dlaczego nic nam nie powiedziała?
-Nie wiem, ale sądzę, że pan Russel się tego dowie. Mam nadzieję, że już niedługo.

_____
Tyle na ten temat :P
_________________
 
 
Grumbler 
Gwiazda
never mind.



Ulubiony Dodatek TS2: Osiedlowe życie
Ulubiony dodatek TS1: Gwiazda
Pomogła: 27 razy
Wiek: 63
Dołączyła: 31 Mar 2007
Posty: 1140
Skąd: wtf
Wysłany: 08-02-11, 20:43   

Ładnie, lekko się czyta i to mi się podoba ; ) Czekam na kolejny odcinek ; d .
_________________
 
 
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 06-03-11, 18:05   Kolejny odcinek

Odcinek 3
Odnalezienie

Tamtej nocy Cassandra długo nie mogła zasnąć. Dręczyło ją jakieś dziwne przeczucie, którego nie potrafiła nazwać. Czy miała się zdarzyć jakaś katastrofa, czy może jakiś przełom w jej życiu? Czuła coś w rodzaju tremy, jak przed ważnym egzaminem. Na dodatek, było duszno, na niewiele się zdało otwieranie okien w całym domu. Jeszcze wieczorem, przy kolacji, ojciec powiedział:
- Chyba zbiera się na burzę.
Ale ta nie nadchodziła. Ciemne, grube chmury wisiały nad Pleasantview, z rzadka można było dostrzec bezgłośne błyskawice. Mógłby już ten deszcz lunąć, pomyślała dziewczyna. Pogrzmiałoby trochę, Frankie pewnie by się obudził i trzeba by go było uspokajać (malec bał się burzy), ale chociaż minąłby ten nieznośny zaduch. A tak... już nie ma czym oddychać.

Cassandra zasnęła około trzeciej nad ranem, trudno się zatem dziwić, że obudziła się późno i w złym humorze. Dobrze, że była sobota. Po obiedzie ojciec oświadczył, że wybiera się po zakupy i bierze ze sobą chłopców, bo Alecowi trzeba kupić nowe sandały, a Frankie'mu przydałyby się jakieś ubranka, bo część rzeczy jest już na niego za mała. Spytał córkę, czy chce z nimi jechać, ale odmówiła. Łażenie po sklepach było ostatnią rzeczą, na jaką akurat miała ochotę.
Kiedy Mortimer z chłopcami odjechali, Cass walnęła się na kanapę w salonie. Nadal było duszno, wyglądało na to, iż w nocy nie spadła ani kropelka deszczu, o porządnej ulewie już nie wspominając. A chmury wciąż wisiały nad biedną mieściną, nie racząc się chociaż przesunąć i przepuścić trochę słońca. Cass nastawiła płytę Beatlesów (którzy zawsze poprawiali jej nastrój) i wzięła sobie lemoniady. Zaczęła trochę żałować, że nie pojechała z tamtymi – w sklepach byłaby przynajmniej klimatyzacja.
Kiwając stopą w takt Ticket Ro Ride, dziewczyna tak się zamyśliła, że prawie nie usłyszała telefonu. Ruszyła się dopiero po trzecim sygnale.
„Któż to może być?” - pomyślała, odbierając.

- Halo?
- A witam, Matthew Russel z tej strony - usłyszała męski głos. - Przepraszam, ale gdzieś zapodziałem numer na komórkę... pani ojca. Jest może w domu?
- Nie, pojechał po zakupy, a co się stało?
- Chodzi o panią Goth... chyba ją znalazłem - z jakiegoś powodu detektyw wydawał się być zakłopotany.
- Znalazł pan?! - zawołała ona. - Gdzie jest?!
- W Betaville*, to kilka mil na południowy wschód od Pleasantview, ale...
- Jadę tam - oświadczyła natychmiast Cass. - Jest tam jakiś przystanek?
- Ach... to chyba nie jest najlepszy pomysł - zaoponował pan Russel.
- Czemu? Czy coś się jej stało?
- Nie... niezupełnie. Wie pani, to nie jest rozmowa na telefon...
- W takim razie, jadę. Jest tam przystanek?
- Taak, ale...
- A zatem wkrótce będę.
- A-ale kto się zajmie chłopcami?
- Są z ojcem. Do zobaczenia.
Odłożyła słuchawkę i poszła na górę, sprawdzić w internecie, jakie byłoby najlepsze połączenie. Potem wzięła ze swego pokoju torbę i portfel, i zabrała się za zamykanie drzwi i okien – niektóre zostawiała lekko uchylone, bojąc się, że po powrocie zastanie łaźnię zamiast domu. Wzięła komórkę matki – nadal nie miała swojej – włączyła alarm, zamknęła drzwi wejściowe i wyszła. Niebo nadal było całkowicie zachmurzone, a powietrze – niemal nieruchome. Całe szczęście autobus przyjechał dość szybko i był klimatyzowany. Jechał szybko, a ponieważ przystanków po drodze było niewiele, nie minęło dwadzieścia minut, jak była na miejscu. Wysiadła i rozejrzała się. Przystanek w Betaville* znajdował się niedaleko niewielkiego, ale całkiem przyjemnego parku. Szybko też dostrzegła detektywa. Chodził wzdłuż stawu w tę i z powrotem, wyraźnie zdenerwowany.
- Witam - powiedziała do niego.
- A, jest pani. Witam.

- A zatem... Co z moją matką?
- Ech... Zaprowadzę panią - rzekł pan Russel jakoś niechętnie.
Dziewczyna skinęła głową. W milczeniu ruszyli w drogę. Idąc za detektywem, Cass rozglądała się po okolicy. Miasteczko wyglądało całkiem miło, właściwie niewiele różniło się od Pleasantview. Mimo takiej sobie pogody niektórzy z mieszkańców siedzieli w ogródkach i na tarasach, niektórzy urządzali grilla. Ciekawe, co jej matka tutaj robi. Rozmyślania przerwał jej głos towarzysza:
- To tutaj.
Zatrzymali się przed nowoczesnym domem otynkowanym na czerwony kolor, o dość klockowatej bryle – takie było przynajmniej pierwsze wrażenie Cassandry. Detektyw śmiało przeszedł przez furtkę i zadzwonił do drzwi. Otworzył im dość przystojny mężczyzna w średnim wieku.

- Tak? - spytał.
- My do pani... - zaczął pan Russel i zająknął się. - Do Belli.
- A kim państwo są?
- Eem... znajo... - zaczął, ale Cass przerwała mu:
- Jestem jej córką - oświadczyła stanowczo.
Człowiek, który otworzył drzwi wyglądał na lekko zszokowanego tą wiadomością.
- Córką... ja... eee... proszę wejść...
Zaprosił ich do salonu i zaproponował, żeby usiedli, ale dziewczyna odmówiła.
- Bello! Zejdź tu proszę na chwilę!
Rozległy się kroki na górze, a zaraz potem po schodach zeszła czarnowłosa kobieta.

- Cassie?!
Cdn.

_____
Uff, sporo trudności sprawił mi ten odcinek; coś ostatnio nie miałam weny do tego FS :confused: Proszę o uwagi, czy coś poprawić i takie tam.
Aha, kolejny jest w przygotowaniu, ale nie wiem, kiedy będzie. Zdjęcia mogą się wydawać ciemne, ale w tym przypadku to celowy zabieg.

*nazwę miasta wzięłam z Simspedii; było chyba coś takiego w Simsach na konsolę, a ja pomyślałam, że brzmi nieźle.
_________________
 
 
Grumbler 
Gwiazda
never mind.



Ulubiony Dodatek TS2: Osiedlowe życie
Ulubiony dodatek TS1: Gwiazda
Pomogła: 27 razy
Wiek: 63
Dołączyła: 31 Mar 2007
Posty: 1140
Skąd: wtf
Wysłany: 11-03-11, 10:07   

W końcu zaczyna się robić interesująco ; xxx Czekam na kolejny odcinek i na razie 9.5/10 .
_________________
 
 
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 01-05-11, 00:53   

A zatem kolejny...

Odcinek 4
Powrót

- Cześć, mamo - powiedziała chłodno Cassandra.

Bella stała tylko z szeroko otwartymi oczami - najwyraźniej odebrało jej mowę.
- Możesz mi wyjaśnić, co się tu dzieje?
- Myślę, że nie tylko ty jesteś osobą, której należą się wyjaśnienia - rzekł nieznajomy. - To prawda, Bello? - zwrócił się do pani Goth. - Ta młoda osoba jest twoją córką?
Zapytana powoli kiwnęła głową.
- Żeby tylko ja - mruknęła dziewczyna.
- Hm? Mam rozumieć, że masz więcej córek?
Przeczenie.
- Dwóch synów - oświadczyła Cass. - Jeden siedem lat, drugi półtora roku(1).
- Nic o tym nie wiedziałem... - mężczyzna wydawał się być zakłopotany. - W przeciwnym wypadku postarałbym się skontaktować z Mortimerem. Mój błąd...
- Proszę? - dziewczyna zdumiała się. - Pan zna mojego ojca?
- Cóż... ostatni raz widzieliśmy się na ślubie... Chyba z szesnaście lat temu.
- To kim pan w ogóle jest?
- Wszystko wskazuje na to, że... twoim wujem.

- Proszę?!
- Moja matka Penelope, i matka Belli, Jocasta, były siostrami(2).
- Coś o tym słyszałam - bąknęła Cassandra.
- Właściwie, powinienem się przedstawić. Nazywam się Nicholas Gray.
- Cassandra Goth - dziewczyna złożyła ukłon w nieco wschodnim stylu. Nadal była nastawiona nieco sceptycznie, jak zwykle w obecności mężczyzn, których widziała pierwszy raz w życiu. Jednak tutaj była także jej matka.
- Cóż... - pan Gray podrapał się po głowie. - A pan kim jest? - zwrócił się do detektywa, który dotąd milczał.
- Matthew Russel... jestem prywatnym detektywem. Pan Goth wynajął mnie, żebym znalazł panią... - zwrócił się do Belli. - Ale chyba nie spisałem się zbyt dobrze.
- Znalazł pan mamę - odezwała się Cass.
- Nie w tym rzecz. - pan Russel machnął ręką. - Cóż... Skoro pani tutaj jest, pani Goth, to myślę, że mogę już sobie iść i zostawić pannę Cassandrę pod pani opieką. Na nic się już tutaj nie przydam. Skontaktuję się z mężem i powiem, że się pani znalazła... Chciałbym tylko usłyszeć to od pani. Nicholas Gray jest naprawdę pani kuzynem?

Bella w końcu odzyskała głos.
- Oczywiście, za kogo pan nas ma - w jej głosie zabrzmiało pewne oburzenie. - I tak, może pan zostawić Cassie pod moją opieką.
- I kto to mówi - mruknęła dziewczyna, marszcząc brwi. Była zdecydowanie niezadowolona, że wszyscy tutaj traktują ją jak dziecko. Tylko dlatego, że zdawała sobie sprawę, iż jest niepełnoletnia i jeszcze około trzech lat odpowiadają za nią rodzice, nie wyraziła tego na głos.
- Dobrze zatem. Pani Goth, panie Gray, panno Cassandro - rzekł detektyw, kłaniając się wszystkim. - Do widzenia.
- Do widzenia - odrzekł pan Gray, a Cassandra ukłoniła się.
Zostali więc tylko we trójkę. Dziewczyna nagle coś sobie uświadomiła.
- Zdaję sobie sprawę - powiedziała - że nie postąpiłam zbyt odpowiedzialnie, przyjeżdżając tutaj po telefonie pana Russela, który powiedział mi, że cię znalazł - zwróciła się do matki. - Ale podczas twojej nieobecności, to ja musiałam się zajmować chłopcami, oczywiście po szkole. Alec ciągle o ciebie wypytywał, a ja nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Czy możesz mi wyjaśnić, czemu wyjechałaś bez uprzedzenia i przez blisko miesiąc nie wiedzieliśmy, co się z tobą dzieje?

- Ja... ja byłam szantażowana - wyjąkała jej matka.
- Przez kogo? - spytali jednocześnie pan Gray i Cass.
- Poznałam go zaraz po powrocie do pracy. Nazywa się Miles Ackerly, był dość częstym klientem naszej restauracji. Wydawał mi się niezwykle fascynujący... No i... jakoś tak się złożyło, że...
- Że?
- No, ja i on...
- Mieliście romans - Nicholas bardziej stwierdził, niż spytał.
Bella ponuro kiwnęła głową.
- Nie trwało to długo, zorientowałam się, że to zły człowiek i zerwałam z nim kontakty. Zmieniłam nawet pracę...
- A nam nic nie powiedziałaś - rzekła Cassandra, ale Nicholas uciszył ją gestem.
- Co było dalej? - zapytał.
- Cóż, on mnie niestety znalazł - kontynuowała Bella. - Chyba dorobił się poważnych długów... tak czy inaczej, chciał ode mnie pieniędzy. Pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Zagroził, że jeśli ich nie dostanie, ujawni nasz romans w Pleasantview News. To oznaczałoby kompromitację naszej rodziny... Nachodził mnie codziennie. Na dodatek, znał mój numer na komórkę...

- I dlatego wyjechałaś... a telefon zostawiłaś - domyśliła się jej córka.
- Tak... Jakoś tak się złożyło, że natknęłam się na Nicka, który niedawno owdowiał...
- I powiedziałaś mi, że pokłóciłaś się z Mortimerem - powiedział jej kuzyn, wyraźnie już niezadowolony. - A o tym, że masz trójkę dzieci, nawet się nie zająknęłaś. Ani o tym... Acklie'm, czy jak mu tam.
- Ackerly'm - poprawiła go Bella i zaczęła się tłumaczyć: - Nie chciałam, żebyś to powiedział Mortimerowi.
- Masz zdecydowanie zbyt mało zaufania do swoich krewnych - stwierdził Nicholas. - Gdybyś mnie poprosiła, żebym nikomu o tym nie mówił, to bym nie powiedział. Choć może jest w tym trochę mojej winy, powinienem cię wypytać, co i jak... cóż, na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że byłem i nadal jestem otępiały po śmierci Louise. Ale to marna wymówka.

Cass pomyślała, że chyba mogłaby polubić tego człowieka.
- Co się tyczy zaufania... zgadzam się - powiedziała. - Co teraz zamierzasz, mamo? Moim zdaniem, powinnaś do nas jak najszybciej wracać.
- Mam samochód, mogę was zawieźć - zaofiarował się pan Gray.
- Tak od razu? - zlękła się Bella.
- A na co czekać?
- Ale ja... ja nie jestem przygotowana... robi się późno...
- Mogę ci pomóc się spakować - zaproponowała jej córka.
- A może jutro? Muszę się nad tym zastanowić...
- A nad czym się tu zastanawiać?
- Choćby nad tym, co powiem Mortimerowi!
- Rozumiem, że chcesz się z tym przespać... Nie jestem pewien, co to zmieni, ale ja jestem zdecydowanie za tym, żebyś wracała do rodziny - oświadczył Nicholas. - I to jak najszybciej.
- Ja w każdym razie powinnam już iść - odezwała się Cassandra. - Tata i chłopcy niebawem wrócą z zakupów, a zanim ja dojadę... Cóż, nie chcę, żeby zastali dom pusty.
- Ale lada chwila może lunąć - zauważył pan Gray. - Wyraźnie zbiera się na porządne oberwanie chmury, i to od kilku godzin.
- No fakt, a ja oczywiście musiałam zapomnieć parasola - mruknęła dziewczyna.
- Więc...? - spytał Nicholas.
- Jeśli mama też pojedzie. - postawiła warunek Cass. - Nie musisz od razu wracać do domu -; zwróciła się do matki - ale sama rozumiesz...
- Rozumiem - padła odpowiedź. - Zgoda.
Pan domu ruszył po kluczyki - wyglądało na to, że zostawił je na górze - a dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. Był to całkiem ładny salon, urządzony nowocześnie, z aneksem kuchennym. Osobiście dziewczyna wolała bardziej tradycyjne wnętrza - na takie, jak to lubiła patrzeć, ale raczej na zdjęciach, w katalogach czy miesięcznikach typu Architectural Digest(3). Na ścianie nad kanapą dostrzegła ślubne zdjęcie - Nicholas Gray z jakąś sympatycznie wyglądającą kobietą, zapewne to jego świętej pamięci żona. Ciekawe, czemu zmarła...

- No, to możemy jechać - usłyszała głos z góry i szybko odwróciła wzrok. Sama nie potrafiłaby wytłumaczyć, czemu.
Na zewnątrz nadal było koszmarnie duszno. Bella uparła się, że usiądzie z tyłu, i namówiła córkę, by ta wybrała miejsce z przodu. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami. W końcu ruszyli. Samochód domniemanego wuja mógł spokojnie pomieścić pięć osób, chyba wraz z żoną planowali powiększenie rodziny. Cass była szczerze ciekawa, co się stało jego żonie, ale krępowała się zapytać, by nie sprawić mu przykrości, zatem nie odzywała się wcale.

- Rozumiem, że jesteś w szkole średniej? - odezwał się w końcu on.
- Tak. Kończę pierwszą klasę - odpowiedziała.
- Rozumiem... Jak idzie nauka?
- W porządku.
Jej ton nie zachęcał do dalszej konwersacji i Nicholas chyba to wyczuł. W istocie cała trójka chciała już znaleźć się na miejscu, każde z innego powodu. Dziewczyna patrzyła przez okno. Ciemne chmury zbierały się nad okolicą, w oddali można było dostrzec smugi deszczu, a od czasu do czasu - błyskawice. "Ciekawe czy w Pleasantview już padało" - pomyślała.
Gdy już dojeżdżali, Bella schowała się na tylnym siedzeniu, tłumacząc, że nie chce, żeby ktoś z sąsiadów ją zobaczył. Nicholas tylko westchnął. Gdy wysadził Cassandrę pod jej domem, puścił jej tak zwane "oczko" i przesłał krzepiący uśmiech. Dziewczyna odpowiedziała tylko skinieniem głowy. Ruszyła w stronę domu.

***

Deszcz lunął krótko przed powrotem ojca i chłopców z zakupów, toteż były pewne problemy z wnoszeniem siatek. Burza była gwałtowna i długa, Alec schował się pod łóżkiem rodziców, a Frankie płakał ze strachu i w końcu usnął, co skłoniło jego ojca do pójścia na pewne ustępstwo i założenia małemu pampersa (umiał już korzystać z nocnika, ale zdarzały mu się wpadki). Kiedy wreszcie za oknami ucichło, także starszy syn Mortimera czmychnął na górę i rzecz jasna zasnął w ubraniu. Jego ojcu i siostrze nie chciało się jeść kolacji, więc po pobieżnej toalecie także poszli spać.
Mimo że po burzy przestało być duszno (noc była nawet dość chłodna) i że wszyscy - łącznie z Cassandrą - zasnęli bez specjalnego trudu - obudzili się dość późno (całe szczęście była to niedziela). W związku z tym obiad był wpół do czwartej po południu, a nie tak jak zwykle koło drugiej. Ponieważ była piękna, słoneczna pogoda, Mortimer rozstawił stół i krzesła na tarasie i tam też zjedli.

Przy deserze (lody owocowe) Alec nie omieszkał stwierdzić, że "jedzenie na dworze jest ekstra". Nikt nie zaprzeczył. Gdy chłopiec zjadł już swoją porcję i kombinował, jak wyprosić tatę o jeszcze trochę, Cass rzekła:
- Chyba mamy gości.
Alec, który zorientował się, że na dodatkową porcję lodów nie ma co liczyć, wstał i zawołał:
- Odbiorę, odbiorę! Znaczy... zobaczę, kto to.
I pobiegł do furtki. Po chwili domownicy, siedzący na tarasie, usłyszeli:
- MAMA! Wróciłaś!
Cdn.

Przypisy:
(1) mniej więcej.
(2) moja inwencja, zaznaczam na wszelki wypadek.
(3) nazwę znalazłam na anglojęzycznej stronie Wikipedii; amerykański miesięcznik.
_____
I na razie tyle :rool:
_________________
 
 
pasipani 
Młody Artysta



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Zwierzaki
Pomogła: 20 razy
Wiek: 21
Dołączyła: 17 Wrz 2007
Posty: 728
Skąd: Białystok
Wysłany: 01-05-11, 22:16   

"Jak ktoś tu wejdzie (już to widzę), to może ew. poczytać moje FS. Wstawiłam czwarty odcinek."
Tadam tadam!! I oto jestem, przeczytam i ocenię xD
Przeczytałam sobie teraz całe fs i jestem strasznie ciekawa co będzie dalej. Ale pewnie długo się nie dowiem, bo rzadko dodajesz odcinki :( . Teraz nic, tylko czekać.
_________________
Masz jakiś problem?

Av by Grover
 
 
 
KathySelden 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Abrakadabra
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 13 Lip 2008
Posty: 66
Skąd: Komnaty Adanosa
Wysłany: 27-06-11, 00:29   

Witam. W końcu udało mi się napisać piąty odcinek mojego FS. Zapraszam :rool:

No dobra, w końcu jest odcinek. Wybaczcie, że taki krótki i mało zdjęć, ale mój komp ostatnio trochę wariował :(

Odcinek 4
Spotkanie po latach

Tak jak spodziewała się Cassandra, to Nicholas przywiózł jej matkę. Podczas gdy jej bracia uwiesili się na Belli, Mortimer poszedł powitać drugiego niespodziewanego gościa. Ku sporemu zdziwieniu dziewczyny, rozpoznał go niemal od razu.
- To ty, Nick? A niech mnie, nie widzieliśmy się od wieków - zawołał na jego widok.
- Poznałeś mnie - odpowiedział ten, uśmiechając się lekko. - Wygląda na to, że tak bardzo się nie zmieniłem...
- Mam pamięć do twarzy - stwierdził Mortimer. - Ale naprawdę, dawno cię nie widziałem... Dzieciaki chyba cię w ogóle nie znają...

- Cóż, ściśle mówiąc, to ja już zdążyłam poznać - oświadczyła Cass, idąc w ich kierunku. - Muszę ci się do czegoś przyznać, tato. Wczoraj, jak byliście na zakupach, zadzwonił do nas ten detektyw, mówiąc, że znalazł mamę, więc pojechałam...
- Hę? Zadzwonił do domu? Czemu nie do mnie na komórkę?
- Mówił, że zgubił.
- No, no... dobrze, może usiądźmy sobie na tarasie i spokojnie porozmawiajmy - zaproponował jej ojciec. Zapraszam.

Gdy wszyscy znaleźli miejsce na tarasie (Franek u mamy na kolanach, ale i tak trzeba było przynieść krzesło z jadalni), Mortimer rzecz jasna przedstawił dzieciom wuja, a potem polecił Cassandrze, by opowiedziała "jak to wczoraj było". Ta opowiedziała o tym mniej więcej, nie wyjawiła tylko powodów "ucieczki" swojej matki, po części ze względu na obecność braci, a po części dlatego, że uważała, iż byłoby to mocno niedyskretne.
- Hm, no dobrze... - podsumował ojciec. - Nie dostałem wiadomości od pana Russela... cóż, może zamierza dać znać jutro... Ciekawi mnie, Bello, czemu wyjechałaś tak nagle i nie dawałaś znaku życia przez blisko miesiąc. Martwiliśmy się o ciebie.
- Ech, było... kilka powodów - odrzekła stropiona Bella. - Ja... chyba chciałam uciec od tego wszystkiego, od obowiązków i...
- Myślę, że jest w tym trochę mojej winy - wpadł jej w słowo Nicholas. - Jakiś czas temu zginęła moja żona, zostałem zupełnie sam. Byłem tak przybity, że miałem problem ze zwleczeniem się z łóżka, gdyby nie to, że musiałem chodzić do pracy, pewnie bym w ogóle nie wstawał. Któregoś dnia wracając z pracy spotkałem Bellę. Trochę się zdziwiłem, co ona robi w Betaville... ona oczywiście mnie poznała i spytała, czy może trochę u mnie pomieszkać. No, spytałem, czemu, co się stało, i takie tam, ale powiedziała tylko, że się pokłóciliście. Cóż, zgodziłem się, mam dodatkowy pokój w swoim domu. I przyznam, że w sumie to mi odpowiadało, bo nie musiałem mieszkać sam, Bella trochę mnie zmotywowała, było mi... łatwiej, i w sumie z wygodnictwa nie zadawałem jej pytań, które powinienem zadać...

- Chwila - przerwał mu Mortimer - zginęła twoja żona? Niech to, ja nawet nie wiedziałem, że się ożeniłeś.
- No tak, wysłałem wam zaproszenie na ślub, ale chyba na stary adres.
- A... można wiedzieć co się jej stało?
- Została potrącona przez samochód - odparł Nick zduszonym głosem.
- Bardzo mi przykro - pan Goth był nieco stropiony. - Nic nie wiedziałem...
- Rozumiem, rozumiem - uciął szatyn; widocznie mówienie o tym było dla niego bolesne. - W każdym razie, wczoraj przyjechała do nas Cassandra z tym detektywem, i to mi uświadomiło, że nie powinienem być takim egoistą. Prawdę mówiąc, nie poznałem jej na początku - pamiętam ją jako małą dziewczynkę, teraz wygląda niemal na dorosłą pannę.
Zapanowała nieco niezręczna cisza, którą przerwała Bella:
- Ja zrozumiałam, że uciekanie od obowiązków nie rozwiąże problemów - powiedziała. - No i... zatęskniłam za wami, jeszcze zanim odwiedziła nas Cassie, ale... jakoś... nie mogłam się zdecydować. Na dobrą sprawę, to dzisiaj Nick niemal zmusił mnie, żebym tu z nim przyjechała, ale teraz jestem mu za to wdzięczna.
- No, jest w tym pewna zasługa Cassie, no i tego detektywa, w końcu to on nas znalazł. - dodał Nick.
- Tak... - Mortimer był chyba nieco zamyślony. - Tak sobie właśnie pomyślałem, że nasza rodzina powinna częściej się spotykać. Do własnej matki dzwoniłem ostatnio chyba z pół roku temu, no i nie wiem, co się dzieje u twojego starszego brata - zwrócił się do żony.
- Mike dzwonił dwa miesiące temu, mówił, że ma dziewczynę - oznajmiła Bella.
- Uważam, że należałoby zrobić jakiś mały zjazd rodzinny - stwierdziła Cass.
- Też tak myślę... - zgodził się ojciec. - Alec, nie wierć się tak - zwrócił uwagę synowi.
- Ale ja chciałem coś powiedzieć! - zawołał chłopiec.
- Co takiego?
- Mamo, ja dostałem szóstkę z ostatniego wypracowania z angielskiego - oznajmił Alec z dumą. - A w ogóle, to pewno dostanę szóstkę na koniec roku z matmy!
- To świetnie, bardzo się cieszę - pani Goth uśmiechnęła się do syna, ale temu widać chodziło o coś innego:
- Ale, mamo, dziś o wpół do dziewiątej wieczorem jest na TCM "Rio Bravo", chciałbym obejrzeć ten film, mogę?
Rodzice chłopca wymienili się spojrzeniami i nagle oboje się uśmiechnęli.
- Wiesz, ten film trwa ponad dwie godziny - powiedział Mortimer. - A jutro idziesz do szkoły.
- Tato...
- Może umówmy się tak: obiecaj, że zaraz po filmie położysz się spać - zaproponowała Bella.
- Obiecuję!
- A przed filmem się wykąpiesz i założysz piżamę.
- Dobrze...
- I zjesz kolację, nie ma objadania się po nocach - dodał ojciec. - Zęby też mają być umyte.

- Ech... no dobra...
- A lekcje masz odrobione? - spytała brata Cass.
- Oj, no przecież, że mam - zniecierpliwił się Alec. - Wszystko zrobiłem w piątek.
- No to myślę, że będziesz mógł obejrzeć ten film - zakończył sprawę tata. - Też chętnie obejrzę, więc proponuję zjeść kolację około siódmej.
Cóż, można przyjąć, że Gothowie wraz z kuzynem Nicholasem spędzili miłe popołudnie, rozmawiając o różnych niekontrowersyjnych sprawach. Nick wyjechał po kolacji, zostawiając Bellę i jej dwie walizki z rzeczami. Pozostawała jeszcze sprawa przyznania się do zdrady...

CDN.

_____
Uff... No dobrze, to chyba kolejny odcinek, z którego jestem niezbyt zadowolona, ale stwierdziłam, że powinnam go w końcu zrobić i jakoś zakończyć wątek "zaginionej Belli" - miałam już dość tego zwlekania. Można uznać, że skoro Bella wróciła, to Cassandra nie będzie już musiała matkować młodszym braciom, no i - jako że to FS jest o niej - wątek kochanka matki zostanie zepchnięty na dalszy plan, co rzecz jasna nie znaczy, że się nie pojawi... Cóż, nie będę nic zdradzać, może poza tym, że czegoś się jeszcze o tym dowiecie, i to wkrótce ;)
_________________
 
 
pasipani 
Młody Artysta



Ulubiony Dodatek TS2: Cztery pory roku
Ulubiony dodatek TS1: Zwierzaki
Pomogła: 20 razy
Wiek: 21
Dołączyła: 17 Wrz 2007
Posty: 728
Skąd: Białystok
Wysłany: 28-06-11, 08:41   

No to niech szybko będzie to "wkrótce", bo już się nie mogę doczekać kolejnego odcinka :mniam: . Mam takie wyczucie, że wchodzę sobie dziś na forum, a tu akurat nowy odcinek :D
_________________
Masz jakiś problem?

Av by Grover
 
 
 
simka18 
Swój w Mieście



Ulubiony Dodatek TS2: Własny biznes
Ulubiony dodatek TS1: Światowe Życie
Pomogła: 1 raz
Wiek: 26
Dołączyła: 19 Sie 2010
Posty: 93
Skąd: łódź
Wysłany: 13-07-11, 18:48   

to FS jest świetne ;) i mam nadzieję że kolejny odcinek pojawi się niebawem ;)
 
 
hygacape1989
[Usunięty]

Wysłany: 15-06-16, 22:20   mieszkania deweloperskie gda&#324;sk

luksusowe mieszkania warszawa
sprzedam mieszkanie bezpośrednio
mieszkania na sprzedaĹź trĂłjmiasto
deweloper wrocław
bydgoszcz mieszkania na sprzedaĹź
działki z domem na sprzedaż
nowe mieszkania białołęka
nowe mieszkania targĂłwek
mieszkania nowe rzeszĂłw
nowe inwestycje w warszawie
oferty mieszkań na sprzedaż
krakĂłw mieszkania na sprzedaĹź
nieruchomości zachodniopomorskie
mieszkania warszawa bielany
pierwotny rynek
poznań nowe mieszkania
mieszkania warszawa nowe
nowe mieszkania we wrocławiu
warszawa mieszkania na sprzedaĹź
łódź mieszkania sprzedaż
mieszkania warszawa deweloper
mieszkania na sprzedaĹź w warszawie
kupię mieszkanie
pośrednik nieruchomości
mieszkanie nowoczesne
poznań sprzedaż mieszkań
nowe mieszkania warszawa praga południe
nieruchomości bezpośrednio warszawa
nowe mieszkania wroclaw
inwestycje deweloperskie wrocław
najtańsze mieszkania w trójmieście
nowe mieszkania na sprzedaĹź szczecin
nowe mieszkania tarchomin
mieszkania poznań deweloper
tanie mieszkania lublin
mieszkania na sprzedaĹź warszawa wola
najtańsze mieszkania warszawa
ceny nowych mieszkań
rynek wtĂłrny
mieszkania nowe
developer wola
inwestycje mieszkaniowe trĂłjmiasto
nowe osiedla wrocław
mieszkania na sprzedaż łódź
nowe mieszkania gdańsk
mieszkania wrocław developer
nowe mieszkania warszawa ursus
nowe mieszkania w warszawie
tanie mieszkania bydgoszcz
mieszkania na sprzedaż poznań winogrady


http://www.partnerstwo.ilawa.pl/mieszkania-forum/

[ Dodano: 15-06-16, 23:22 ]
poznań mieszkania sprzedaż
deweloperzy trĂłjmiasto
kupno mieszkania warszawa
mieszkania poznań deweloper
nowe mieszkania warszawa Ĺźoliborz
wynajem nieruchomości
mieszkania gdynia nowe
deweloper lublin
nowe mieszkania kielce
nowe nieruchomości
pośrednik nieruchomości
tanie mieszkania katowice
nowe inwestycje warszawa
katowice mieszkania sprzedaĹź
mieszkania do kupienia
apartamenty warszawa
developer wroclaw
nieruchomości trójmiasto
ubezpieczenia domu
nowe mieszkania w lublinie
deweloper olsztyn
mieszkanie pl
mieszkania na sprzedaĹź warszawa wawer
developer wola
deweloper
wynajem mieszkań ogłoszenia
ubezpieczenie nieruchomości
oferty mieszkań
sprzedam mieszkanie poznan
deweloper szczecin
deweloper warszawa wola
sprzedaż mieszkań bydgoszcz
deweloper nieruchomości
deweloper poznań
mieszkania trĂłjmiasto
poznan mieszkania
mieszkania olsztyn
mieszkania krakĂłw deweloper
nowe mieszkania pruszkĂłw
bezpośrednio nieruchomości
mieszkania rynek wtĂłrny
nowe mieszkania na sprzedaĹź warszawa
rynek pierwotny
tanie mieszkania poznań
mieszkania nowe łódź
nowe mieszkania szczecin
developer poznań
mieszkania ceny
mieszkania bezczynszowe
wola mieszkania nowe


http://www.katalog-up.pl/opinie-o-mieszkaniach/

[ Dodano: 15-06-16, 23:24 ]
oferty nieruchomości
nowe mieszkania legionowo
poznań sprzedaż mieszkań
nowe inwestycje mieszkaniowe poznań
kawalerka warszawa
nowe mieszkania w gdyni
mieszkania legionowo
mieszkania deweloperskie trĂłjmiasto
rynek pierwotny mieszkania warszawa
mieszkania krakĂłw
piastĂłw nowe mieszkania
oferty mieszkań
nowe mieszkania na sprzedaĹź warszawa
gdynia mieszkania
najtańsze mieszkania w warszawie
strony z wynajmem mieszkań
apartamenty sprzedaĹź
tanie mieszkania w warszawie
osiedle warszawa
oferty mieszkań warszawa
deweloper wola
nieruchomości rynek pierwotny
nowe mieszkania ursus
sprzedam mieszkanie piaseczno
developer wola
katowice mieszkania sprzedaĹź
sprzedam mieszkanie szczecin
mieszkania nowe wrocław
mieszkania na sprzedaĹź radom
mieszkania na sprzedaĹź rynek wtĂłrny
mieszkania na sprzedaż łódź
mieszkania na sprzedaĹź szczecin
deweloper
mieszkania na sprzedaĹź nowa sĂłl
mieszkania swarzędz nowe
gdynia mieszkania nowe
mieszkania wilanĂłw deweloper
inwestycje deweloperskie wrocław
oferty sprzedaży mieszkań
nieruchomości opole
tanie mieszkania na sprzedaĹź
mieszkania na sprzedaĹź warszawa
nowe mieszkania na sprzedaż poznań
nowe mieszkania gorzĂłw
nieruchomości kraków
mieszkania na rynku pierwotnym
kupno mieszkania wrocław
apartamenty warszawa
mieszkania na sprzedaĹź warszawa ursynĂłw
wrocław mieszkanie sprzedaż


http://www.partnerstwo.ilawa.pl/mieszkania-ceny/

[ Dodano: 15-06-16, 23:39 ]
nieruchomości w warszawie
nowe mieszkania białołęka
mieszkanie kupie
mieszkania na sprzedaĹź rynek pierwotny
ceny mieszkań
mieszkania katowice
firma deweloperska
tanie mieszkania do wynajęcia
mieszkania krakĂłw sprzedaĹź
mieszkania na sprzedaż gdańsk
tarchomin nowe mieszkania
mieszkania na sprzedaż poznań winogrady
mieszkania na sprzedaĹź krakĂłw
mieszkania na sprzedaĹź nowa sĂłl
mieszkania na sprzedaĹź radom
sprzedam mieszkanie w warszawie
kupie mieszkanie warszawa
deweloper gdynia
mieszkania warszawa sprzedaĹź rynek pierwotny
fajne mieszkanie
mieszkania w poznaniu na sprzedaĹź
sprzedam mieszkanie krakow
mieszkania warszawa sprzedaż bezpośrednio
nowe mieszkania legionowo
mieszkania do wynajęcia warszawa
deweloper warszawa wola
sprzedam nieruchomość
nowe mieszkania wroclaw
gotowe mieszkania warszawa
nowe osiedla warszawa
mieszkania deweloperskie śląsk
mieszkania krakĂłw rynek pierwotny
nowe mieszkania Ĺźoliborz
mieszkania bielany
portale sprzedaży nieruchomości
mieszkania warszawa ochota
sprzedam mieszkanie rzeszĂłw
nowe mieszkania katowice
wrocław mieszkania na sprzedaż
mieszkania na sprzedaĹź trĂłjmiasto
ogłoszenie o mieszkanie
trĂłjmiasto mieszkania
ogłoszenia o sprzedaży nieruchomości
mieszkania na sprzedaĹź deweloper
developer wrocław
trĂłjmiasto deweloperzy
ogłoszenie o wynajem mieszkania
agencja nieruchomości
mieszkania bielany nowe
łódź mieszkania na sprzedaż


http://koty.bydgoszcz.pl/...-od-dewelopera/

[ Dodano: 15-06-16, 23:51 ]
kupię mieszkanie w warszawie
nowe mieszkania w krakowie
działki na sprzedaż
kamienice na sprzedaĹź
kup mieszkanie warszawa
deweloperzy krakĂłw
trĂłjmiasto mieszkania
warszawa mieszkania nowe
mieszkania kupno warszawa
mieszkania rynek pierwotny warszawa
pośrednik nieruchomości
mieszkania do sprzedania warszawa
nieruchomości śląsk
nowe mieszkania opole
mieszkania warszawa bezpośrednio
deweloper szczecin
nowe inwestycje deweloperskie
wrocław sprzedaż mieszkań
mieszkania na sprzedaĹź trĂłjmiasto
mieszkania na sprzedaĹź rzeszĂłw
poznań mieszkania na sprzedaż
katowice mieszkania sprzedaĹź
mieszkanie deweloperskie
mieszkania od dewelopera krakĂłw
lokale uĹźytkowe
mieszkania bydgoszcz
na nowe mieszkanie
mieszkania rzeszĂłw
wola nowe mieszkania
nowe inwestycje trĂłjmiasto
mieszkania gdynia
mieszkania na sprzedaĹź rynek wtĂłrny
agencja nieruchomości warszawa
mieszkania katowice
mieszkania gdańsk deweloper
mieszkania bielany
mieszkania warszawa bemowo
nowe mieszkania wola
mieszkania warszawa deweloper
gdynia mieszkania na sprzedaĹź
firmy deweloperskie
morena mieszkania nowe
mieszkania w krakowie
mieszkanie nowoczesne
wynajem mieszkań bezpośrednio
gdynia mieszkania
mieszkania warszawa
sprzedam mieszkanie gdańsk
krakĂłw mieszkania sprzedaĹź
ogłoszenia mieszkania do wynajęcia


http://www.katalog-up.pl/profit-mieszkania-opinia/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - Theme AbayGreen By DavVid
Najlepsze fora dyskusyjne w Polsce Najlepsze fora w Sieci! Analiza oglądalności witryny